Standard and Poor’s sie skompromitowala obnizajac rating *emitenta* pieniadza! Od tego czasu ceny obligacji… poszly w gore. Kraje emitujace wlasny pieniadz: USA i Japonia nie moga byc porownywane nawet do krajow pozyczajacych pieniadz emitowany gdzie indziej, jak kraje Euro. To dlatego Japonia ma 2x większy deficyt i dług niz Grecja i spokojnie sprzedaje obligacje placac 1%, zaden neoliberal tego nie rozumie. Podobnie USA – wlasnie im oprocentowanie spadło, a popyt 3x większy niz podaz nowych obligacji. Natomiast Niemcy widza jak popyt na ich obligacje wysycha. Ostatnio USA sprzedaly obligacje oferujac… 0%! Chetnych bylo 7x tyle co obligacji. W przypadku Grecji czy nawet Niemiec jest to nierealne. mikenormaneconomics.blogspot.com/2011/12/phony-debt-crisis.html Rożnica tkwi w systemie monetarnym. Kraje Euro *najpierw* pozyczaja Euro na rynku (Euro które bylo wcześniej wykreowane „z niczego” przez ECB), potem moga je wydac. USA *najpierw* kreuje z niczego dolary (nie moze ich pozyczyc ani zabrać podatkiem zanim jej nie wyemituje, bo jest jedynym zrodlem dolarów we Wszechswiecie) a *potem* powstałe w tej operacji rezerwy miedzybankowe zamienia na obligacje. Chetni sie znajda niezaleznie od oferowanych stop procentowych bo owe nadwyżkowe rezerwy sa marginalnie mniej warte niz jakiekolwiek obligacje. To tłumaczy dlaczego np. Japonia ma niskie stopy mimo dlugu 2x większego niz Wlochy – stopy ustala tam bank centralny, nie rynek. Nawet jakby rynek wolal poniesc stratę i nie chciał obligacji to nie szkodzi, bo jak widac z powyzszego obligacje NIE finansują wydatków państwa (jak to jest w przypadku krajow Euro) – bo pieniądz juz został stworzony. Deficyt tworzy nadmiarowe rezerwy których system bankowy nie moze sie pozbyc, chyba ze kupi cos *od rzadu* (transakcje wewn. sektora prywatnego tylko przekladaja rezerwy z konta na konto ale nie moga ich nadwyzki zlikwidowac). Wiec sektor prywatny moze ganiac mozliwosci inwestycyjne dajace 10% zwrotu czy iles jak dlugo chce a rezerw bedzie tyle ile przedtem. Dlatego obligacje nie konkuruja z zewnetrzynmi inwestycjami a *jedynie* z innymi produktami oferowanymi przez bank centralny – w tym wypadku z rezerwami miedzybankowymi. Tak wiec rzad z wlasna waluta nie musi konkurowac oprocentowaniem z rynkiem tylko z oprocentowaniem rezerw miedzybankowych (ktore *sam* ustala, np. obecnie w USA 0.25%), wiec jakby zaoferowali 0.26% to sprzedadza wszystko. W USA popyt na obligacje jest 3x wiekszy od emisji, w Niemczech 2x nizszy, bo Niemcy konkuruja z rynkiem a USA nie. Roznica jest w systemie monetarnym a nie wielkosci dlugu itp. Wyjaśnienie mechanizmu: neweconomicperspectives.blogspot.com/2009/11/what-if-government-just-prints-money.html Wiecej: www.atimes.com/atimes/Global_Economy/MG27Dj02.html www.gurufocus.com/news_print.php?id=147269 bilbo.economicoutlook.net/blog/?p=12176 Czytaj dalej ...

Polski importer węgla – Barter, rozszerza zakres działalności. Umożliwi to nowa inwestycja – linia do pakowania w worki i ważenia węgla. Dzięki niej spółka rozszerzy asortyment sprzedawanego opału i dotrze bezpośrednio do klientów detalicznych. Czytaj dalej ...

Bajeczki jak zwykle. Kierowcy samochodów to wcale nie jest taki dobry interes dla rządu, jak twierdzi autor. Podatki od paliwa i sprzedaży pojazdów wciąż nie równoważą kosztów leczenia ofiar wypadków samochodowych oraz kosztów zniszczonej przez zanieczyszczenia przyrody. A to, że jakieś podatki „od kierowców” nie idą na budowę dróg to żadna nowość. Na tym polega przecież gospodarka budżetowa, że można wydawać pieniądze na to, co trzeba, a nie na to, skąd się je pozyskało. Jakby podatki od łysych miały być wydawane na łysych, a podatki od rudych – na rudych, to dopiero byłby absurd. Czytaj dalej ...

skoro pp ma monopol to po co zorganizowano przetarg? żeby paru urzędników wzięło ciężką kasę za jego zorganizowanie i przeprowadzenie? — „The future is coming on…” Czytaj dalej ...

ale poprzez samo drukowanie pieniędzy trudno będzie na dłuższą metę ten stan wzrostu utrzymać. Swoją drogą to oni spowodowali kryzys i amis muszą sami się z tej biedy wygrzebać. Na razie pomaga drukowanie pieniążków. Czytaj dalej ...

stryczki to przesada, ale w takich eleganckich klatkach to bym ich porozwieszał na drzewach na jakiś tydzień albo dwa. W zoo powinni mieć. Czytaj dalej ...

bez adekwatnego wykształcenia (archeolog, politolog, teolog, itd – na rynku pracy najbardziej pogardzane kierunki wykształcenia). Teraz okazuje się, że do pomocy mają bandę przedszkolaków kompletnie bez wykształcenia (21 lat, to chyba jeszcze bez licencjatu?). Zatrudnionych dlatego, że mają znajomości lub dlatego, żeby wykańczać ZUS umowami zlecenie? To tak po to, żeby jeszcze bardziej zdemontować kraj? Quo vadis? Czytaj dalej ...