Najpierw powołanie rządu nieudaczników i lewusów

bez adekwatnego wykształcenia (archeolog, politolog, teolog, itd – na rynku pracy najbardziej pogardzane kierunki wykształcenia). Teraz okazuje się, że do pomocy mają bandę przedszkolaków kompletnie bez wykształcenia (21 lat, to chyba jeszcze bez licencjatu?). Zatrudnionych dlatego, że mają znajomości lub dlatego, żeby wykańczać ZUS umowami zlecenie? To tak po to, żeby jeszcze bardziej zdemontować kraj?

Quo vadis?