kolega nie docenia rodaków… :)

oj, można było kupic wachę bez kartek, oj mozna było. I to nie po komercyjnej cenie. W tych czasach, nawet na początku lat 80 duża część transportu chodziła na benzynę – stary 29 i starsze, Ziły 130, część roburów (szczczególnie te 4×4), Gazy 51, 53 i 66 no i praktycznie całość transportu dostawczego (czyli praktycznie tylko nyski i żuki). Praktycznie wszystkie karetki były na benzynę. co to oznacza – zawsze można było zaopatrzyc się u gospodarnego kierowcy :))) jedyny problem był taki, że była to tzw. benzynie niebieska albo zielona – za słaba dla sillników duzych fiatów, ład, skód czy nawet maluchów. Za to idealne dla stosunkowo popularnych dwusuwów (syrena, wartburg i trabant) oraz niskoprężnych wynalazków (Warszawa, Zaporożec, moskwicz 408 etc.). Choć kumaci zawsze sobie mogli poradzić – mój wuj Waldemar (świeć Panie nad jego duszą) w swoim moskwiczu 412 (stosunkowo nowoczesny silnik z rozrządem OHC – kopia motoru BMW 1500) – zastosował patent towarzyszy radzieckich – dwie uszczelki pod głowicę, co automatycznie owocowało niższym stopniem sprężania, dzięki któremu Mossi brał „zieloną” niczym młody źrebak. niestety nie było to praktycznie możliwe w takim dużym fiacie (rozrząd OHC z popyachaczami). Ale w jego przypadku mozna było (o ile była) zamówic odprężoną wersję z płaskimi tłokami, ew. kupic płaski tłoki produkcji WSK Gorzyce